-A jak miało być? Zwyczajna operacja. Wnętrzności,krew,metal,lekarze,pielęgniarki i sprzęt-wyliczyłam
-Wiesz o co mi chodzi-zaspekulowała
-Nie za bardzo-przyznałam fałszywie,bo wiedziałam,że ona myśli,że ja i ordynator to coś więcej
-No,byłaś tam prawie sama z Nickolasem. A kilka dni przed operacją jakieś przytulanie-zauważyła. Parsknęłam śmiechem
-Rozumiem. Ty myślisz,że niby ja i on...Lilianne,to mój przyjaciel. A to że mnie pociesza i tak dalej to chyba normalne,prawda?-zapytałam powstrzymując śmiech
-Chyba tak-przyznała. Z uśmiechem wstałam i usiadłam za biurko. Zerknęłam na rozkład operacji. Zauważyłam ciekawą pozycję.
-Lilianne,widziałaś?-zapytałam po chwili
-Co takiego?-zaciekawiła się
-Dziś operujesz.Operacja mało ambitna,ale na początek wystarczy.Pękł wyrostek robaczkowy. Był znacznie powiększony. Zawartość się rozlała. Jesteś moją stażystką,muszę być pewna że wszystko przebiegnie dobrze,więc proszę. Masz godzinę,by to przeczytać-podałam jej moje stare notatki
Lilianne?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz