sobota, 31 maja 2014

Od Amber-CD Lilianne

-Może być. Nie jest źle. Chodź,musimy iść jeszcze na chirurgię. Pokaże Ci miejsce zbierania się stażystów. Boże,muszę jeszcze napisać sprawozdanie z zabiegu.-powiedziałam i pomasowałam skronie
-Może mogę pomóc-zaproponowała Lilianne. Spojrzałam na nią
-Nie. Sprawozdanie musi napisać lekarz. Ach,i muszę jeszcze opisać twoją pracę podczas zabiegu. -powiedziałam. Wtedy wpadłam na Amandę Silver.
-Przepraszam Amber-powiedziała
-Nie szkodzi,to moja wina.-odpowiedziałam
-W sumie to dobrze,że Cię widzę. Potrzebuję lekarza na nockę-przyznała
-A co z Hiromi(lekarz z intensywnej terapii)?-zapytałam
-Złamała nogę. Nie ma kto jej zastąpić. Oprócz Ciebie i tej jędzy...znaczy zastępczyni ordynatora. Nie chcę jej prosić,bo wiesz,ona mnie nie znosi-jęknęła
-Rozumiem. No dobrze. Powypełniam wszystkie dokumenty w spokoju-powiedziałam ukrywając zniesmaczenie
-Amber,mogę zostać z Tobą,jeśli chcesz-zaproponowała po chwili
-Nie,jutro zaczynasz o 7,musisz wypocząć. Chodź pójdziemy na obiad-powiedziałam i skierowałyśmy się do bufetu. Zamówiłyśmy sobie obiad a ja dodatkowo sałatkę i kanapkę na dyżur. Usiadłyśmy przy jednym ze stolików.
-Amber,mogę Ci się przydać. Zostanę z Tobą-powiedziała stanowczo. Westchnęłam.
-No dobrze.Ale jeśli mi obiecasz,że się prześpisz-odpowiedziałam
-Obiecuję-rozpromieniła się dziewczyna. Zjadłyśmy obiad i kupił to samo co sobie dla mojej stażystki. Zbliżała się 21. Wszyscy już opuścili szpital oprócz mnie,Lilianne i kilku innych pielęgniarek. Zaprowadziłam dziewczynę do pokoju lekarzy i kazałam usiąść na kanapie a sama usadowiłam się za biurkiem. 
-Wiesz co teraz musimy zrobić?-zapytałam. Dziewczyna machnęła głowa na znak że nie wie
-Nie wiem-przyznała
-Musimy odwiedzić wszystkich pacjentów,sprawdzić czy wszystko dobrze i zając się swoimi obowiązkami.-wyliczyłam. Stażystka się poderwała i poszłyśmy na nocny obchód. Wszystko było dobrze. Wróciłyśmy do pokoju
-Mogę coś robić?-zapytała po chwili. Zastanowiłam się. Podałam jej gruby nieuporządkowany segregator
-Wiem,mało ambitne zadanie,ale dla stażystki jest idealne. Ułożysz te karty w kolejności rocznikowej. Począwszy od 1989 aż do 2008-wyjaśniłam. Dziewczyna niechętnie,ale wzięła się do przydzielonej pracy.

******Około 3.30******
Lilianne już spała z głową na dokumentach. Uśmiechnęłam się i przykryłam ją kocem. Sama zaczęłam pisać odprawę. Wybiła 5.00. Rozprostowałam ramiona i lekko potrząsnęłam moją stażystką,żeby się obudziła
-Lilianne,już 5,czas wstawać-powiedziałam ciepłym głosem



Lilianne?

Od Lilianne-CD Amber

Obudziłam się wcześnie rano. Dziś zaczynał się mój staż. Wskoczyłam w ubranie

I pojechałam do szpitala. Stanęłam w hallu nie bardzo wiedząc co robić.
Podszedł portier.
-Pani na staż do Amber Wellington?
Kiwnęłam głową.
-Proszę poczekać.
Po chwili nadeszła młoda kobieta.
-Amber Wellington?-zapytałam
-Tak. Ty pewnie jesteś moją stażystką,prawda?
-Tak,Lilianne Lavaly. Na chirurgię i pediatrię-odpowiedziałam
-Ok. Chodź,pokażę Ci co i jak-uśmiechnęła się.
Amber oprowadziła mnie po szpitalu. Był dobrze wyposażony i nie bło w nim tej szpitalnej, chłodnej atmosfery sterylnych pomieszczeń-było przyjemnie.
-Doktor Wellington? Ma pani pacjentkę.-zgłosiła jedna z pielęgniarek.
Obok niej stała roztrzęsiona, ruda dziewczynka w wieku około siedmiu lat i z wyraźnymi śladami długiego, histerycznego płaczu. Za rączkę trzymała ją kobieta w średnim wieku, jej matka.
-Moją córeczkę boli brzuch, wczoraj wymiotowała.
-Za chwilkę ją weźmiemy i zbadamy.-uśmiechnęła się Amber.-Tymczasem Lilianne, przygotuj USG i jakieś wygodne posłanie dla małej księżniczki.
Kiwnęłam głową i poszłam na salę badań USG. Amber wprowadziła dziewczynke z wytrzeszczonymi ze strachu oczami. Najpierw lekarka zaczęła ugniatać brzuch dziecka w różnych miejscach. W pewnym miejscu, nad miednicą kiedy puszczała dziewczynka pisnęła:
-Boli!
Amber rzuciła fachowe spojrzenie na miejsce, które przed chwilą naciskała.
-Podejrzewam już co to, ale chcę się upewnić badaniem USG.
-Ale co to? Co to jest!?-zaniepokoiła się matka dziecwzynki.
-Proszę się nie martwić.
Nałożyła żel na baloący fragment ciała dziewczynki i przeprowadziła USG. Mała, która przestała się bać z zainteresowaniem oglądała szarawe obrazy na ekranie.
-No, Lilianne, jak myślisz, co to jest?-zwróciła się do mnie.
Przyjrzałam się.
-Myślę, że...ale mogę się mylić...chyba to wyrostek robaczkowy.
-Nie chyba tylko na pewno. Trzeba będzie przeprowadzić operację usunięcia.
-Ja się nie zgadzam na żadne operacje!-przestraszyła się kobieta.
-Jeśli jej szybko nie zoperujemy, wyrostek pęknie, a wtedy małej będzie groziło wielkie niebezpieczeństwo!-powiedziałam oburzona, przerywając ścieranie żelu z brzuszka dziewczynki. Pieszczotliwie uszczypnęłam ją w nosek. Zachichotała
-Mamusiu, te panie mnie fajnie zoporują wiesz? Nie trzeba się bać bo ten wytrystek już niedługo sobie pójdzie!
-Możesz być pewna, że cię bardzo fajnei ZOPERUJEMY i twój WYROSTEK rzeczywiście sobie pójdzie!-zapewniłam sadowiąc ją sobie na kolanach.
~~*~~
Dziś czeka mnie pierwsza w życiu operacja-sympatycznej, rudej dziewczynki, która ma wyrostek robaczkowy.
-Nerwy?-spytała Amber, kiedy myłyśmy ręce. Kiwnęłam głową z zaciśniętymi wargami.
-Spoko. To też mój pierwszy raz, ale widziałam już kilka. Usunięcie wyrostka to jedna z łatwiejszych operacji.
Pracowałyśmy kilka godzin, razem z dwiema pielęgniarkami plus jedną, siedzącą przy aparaturze. Udało się.
Siedziałam na korytarzu.Już nie miałam krwi na rękach.
-I jak?-spytała pogodnie Amber, wychodząc z sali, gdzie leżała dziewczynka.
-Jakoś idzie.-rzekłam.-A tobie?

Amber?

piątek, 30 maja 2014

Od Amber

Była 5,30. Wyłączyłam budzik i prawie śpiąc włączyłam ekspres do kawy. Poszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Pomalowałam się lekko i założyłam wybrany na szybko strój
Szybko wypiłam kawę i wyszłam z pokoju. Założyłam w biegu fartuch i weszłam do szpitala. Jak zwykle było tu mnóstwo ludzi. Poszłam pierwszy raz do pokoju lekarzy jako lekarz.
-Amber,to ty jesteś tu nowa,prawda?-zapytała Hariet ginekolog
-Tak-odpowiedziałam z uśmiechem. 
-Tam na końcu korytarza czeka na Ciebie stażystka. Twoja stażystka-powiedziała Amanda
-Moja stażystka? Mam stażystkę?-zapytałam zdzwioniona 
-Tak-odpowiedziała z uśmiechem. W lekkim szoku wyszłam z pokoju i poszłam do MOJEJ stażystki
-Amber Wellington?-zapytała dziewczyna
-Tak. Ty pewnie jesteś moją stażystką,prawda?-zapytałam
-Tak,Lilianne Lavaly. Na chirurgię i pediatrię-odpowiedziała
-Ok. Chodź,pokażę Ci co i jak-uśmiechnęłam się


Lilianne?





Powitajmy nową stażystkę,Lilianne!

Lilianne odbywa staż u Amber


Czuj się dobrze w naszym szpitalu!

środa, 28 maja 2014

Od Amber-Pierwszy dzień jako lekarz

Dziś poszłam zaliczać egzamin do Parkera. Bałam się. Założyłam białą bluzkę z kołnierzykiem i na nią nasunęłam czarną spódnicę. Założyłam czarne szpileczki i związałam włosy w kok. Wzięłam książkę i butelkę wody. Wyszłam na zewnątrz i szybkim krokiem poszłam w kierunku sali egzaminacyjnej. Przedemną było kilku stażystów. Usiadłam na krześle i zaczęłam szybko przeglądając podręcznik. Wtedy padło moje nazwisko. To był ostatni test. Z chirurgii. Położyłam książkę na krześlei weszłam do sali. Za biurkiem siedział mężczyzna w niebieskiej koszuli z czerwonym krawatem. Był bardzo przystojny. Wszystkie pielęgniarki go uwielbiały
-Amber Wellington. Doskonała stażystka.Kilka kkierunków zdanych za pierwszym razem. Może czas to zmienić,co?-zapytał
-Może lepiej nie.-uśmiechnełam się
-Zobaczymy-rzucił i zaczął zadawać mi pytania. Na moje szczęście,znałam na wszystkie odpowiedź. Podeszłam do biurka po kwitek
-Zaliczył mi pan staż?-zapytałam zdziwiona
-Nie miałem wyboru. Proszę,oto twój fartuch i plakietka. Potem około 20 zgłś się do mojego gabinetu-odpowiedział i wręczył mi wymienione rzeczy. Wyszłam prawie skacząc. Radosna wbiegłam do pokoju i założyłam coś luzniejszego. Byłyto karmelowe szpilki,bbrązowe rurki i biały t-shirt a na to marynarkę. Założyłam swój nowy fartuch i przypięłam plakietkę. Spojrzałam w lustro. Zobaczyłam w nim lekarza. Zamknęłam pokój i poszłam do sklepu. Kupiłam szampan i zadzwoniłam do siostry. Wróciłam do pokoju i wyjęłam kieliszek. Nie miałam tu znajomych,bo cały czas siedziałam ucząc się. Wlałam odrobinę i napiłam się. Zbliżała się 18. Poszłam w kierunku biura ordynatora. Zapukalam i poczekałam na znak,że mogę wejść
-Prosił pan,bym przyszła-powiedziałam i zamknęłam drzwi siadając na skórzanym fotelu
-Tak. Jutro ma pani dyżur na 6 . O 15 odprawa. A tak ogólnie to jestem Nickolas-powiedział i wyciągnął dłoń
-Dobrze. Amber-uścisnęłam ją i wyszłam
-Dobranoc,Amber-powiedział
-Dobranoc Nickolasie-odpowiedziałam i poszłam do pokoju. Wzięłam szybki prysznic i założyłam koszulę nocną. Zasłoniłam okna roletą i nasunęłam kordłę. Zasnęłam...