-Może być. Nie jest źle. Chodź,musimy iść jeszcze na chirurgię. Pokaże Ci miejsce zbierania się stażystów. Boże,muszę jeszcze napisać sprawozdanie z zabiegu.-powiedziałam i pomasowałam skronie
-Może mogę pomóc-zaproponowała Lilianne. Spojrzałam na nią
-Nie. Sprawozdanie musi napisać lekarz. Ach,i muszę jeszcze opisać twoją pracę podczas zabiegu. -powiedziałam. Wtedy wpadłam na Amandę Silver.
-Przepraszam Amber-powiedziała
-Nie szkodzi,to moja wina.-odpowiedziałam
-W sumie to dobrze,że Cię widzę. Potrzebuję lekarza na nockę-przyznała
-A co z Hiromi(lekarz z intensywnej terapii)?-zapytałam
-Złamała nogę. Nie ma kto jej zastąpić. Oprócz Ciebie i tej jędzy...znaczy zastępczyni ordynatora. Nie chcę jej prosić,bo wiesz,ona mnie nie znosi-jęknęła
-Rozumiem. No dobrze. Powypełniam wszystkie dokumenty w spokoju-powiedziałam ukrywając zniesmaczenie
-Amber,mogę zostać z Tobą,jeśli chcesz-zaproponowała po chwili
-Nie,jutro zaczynasz o 7,musisz wypocząć. Chodź pójdziemy na obiad-powiedziałam i skierowałyśmy się do bufetu. Zamówiłyśmy sobie obiad a ja dodatkowo sałatkę i kanapkę na dyżur. Usiadłyśmy przy jednym ze stolików.
-Amber,mogę Ci się przydać. Zostanę z Tobą-powiedziała stanowczo. Westchnęłam.
-No dobrze.Ale jeśli mi obiecasz,że się prześpisz-odpowiedziałam
-Może mogę pomóc-zaproponowała Lilianne. Spojrzałam na nią
-Nie. Sprawozdanie musi napisać lekarz. Ach,i muszę jeszcze opisać twoją pracę podczas zabiegu. -powiedziałam. Wtedy wpadłam na Amandę Silver.
-Przepraszam Amber-powiedziała
-Nie szkodzi,to moja wina.-odpowiedziałam
-W sumie to dobrze,że Cię widzę. Potrzebuję lekarza na nockę-przyznała
-A co z Hiromi(lekarz z intensywnej terapii)?-zapytałam
-Złamała nogę. Nie ma kto jej zastąpić. Oprócz Ciebie i tej jędzy...znaczy zastępczyni ordynatora. Nie chcę jej prosić,bo wiesz,ona mnie nie znosi-jęknęła
-Rozumiem. No dobrze. Powypełniam wszystkie dokumenty w spokoju-powiedziałam ukrywając zniesmaczenie
-Amber,mogę zostać z Tobą,jeśli chcesz-zaproponowała po chwili
-Nie,jutro zaczynasz o 7,musisz wypocząć. Chodź pójdziemy na obiad-powiedziałam i skierowałyśmy się do bufetu. Zamówiłyśmy sobie obiad a ja dodatkowo sałatkę i kanapkę na dyżur. Usiadłyśmy przy jednym ze stolików.
-Amber,mogę Ci się przydać. Zostanę z Tobą-powiedziała stanowczo. Westchnęłam.
-No dobrze.Ale jeśli mi obiecasz,że się prześpisz-odpowiedziałam
-Obiecuję-rozpromieniła się dziewczyna. Zjadłyśmy obiad i kupił to samo co sobie dla mojej stażystki. Zbliżała się 21. Wszyscy już opuścili szpital oprócz mnie,Lilianne i kilku innych pielęgniarek. Zaprowadziłam dziewczynę do pokoju lekarzy i kazałam usiąść na kanapie a sama usadowiłam się za biurkiem.
-Wiesz co teraz musimy zrobić?-zapytałam. Dziewczyna machnęła głowa na znak że nie wie
-Nie wiem-przyznała
-Musimy odwiedzić wszystkich pacjentów,sprawdzić czy wszystko dobrze i zając się swoimi obowiązkami.-wyliczyłam. Stażystka się poderwała i poszłyśmy na nocny obchód. Wszystko było dobrze. Wróciłyśmy do pokoju
-Mogę coś robić?-zapytała po chwili. Zastanowiłam się. Podałam jej gruby nieuporządkowany segregator
-Wiem,mało ambitne zadanie,ale dla stażystki jest idealne. Ułożysz te karty w kolejności rocznikowej. Począwszy od 1989 aż do 2008-wyjaśniłam. Dziewczyna niechętnie,ale wzięła się do przydzielonej pracy.
******Około 3.30******
Lilianne już spała z głową na dokumentach. Uśmiechnęłam się i przykryłam ją kocem. Sama zaczęłam pisać odprawę. Wybiła 5.00. Rozprostowałam ramiona i lekko potrząsnęłam moją stażystką,żeby się obudziła
-Lilianne,już 5,czas wstawać-powiedziałam ciepłym głosem
Lilianne?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz